Książka pt. „Kobieta w Berlinie. Zapiski z 1945 roku” zawiera osobiste notatki Niemki, która przeżyła wkroczenie Armii Czerwonej do Berlina w 1945 roku.
Zgwałcił ją żołnierz bardzo przystojny
Ściągnął karabin i trzasnął w mordę
„Ty stara zdziro, tylko mi nie krzycz
Rozstawiaj nogi, już idą koledzy”
Jej przeżycia nie były wyjątkowe – dzieliła los niezliczonej rzeszy kobiet, które miały pecha żyć w czasach, w których "prawdziwi faceci" (albo ich ojcowie lub synowie) postanowili powalczyć z innymi „prawdziwymi facetami”.
Nie ważne o co akurat walczą „prawdziwi faceci”, nie ważne kto zaczął, a kto musiał się bronić - los kobiet po obu stronach frontu jest podobny: głodują, przeżywają stratę bliskich, są gwałcone, odnoszą rany lub giną.
Dziś cały oddział miał wielką radość
Trzydziestu chłopa rżnęło ją nago
Wychodząc wzięli swe karabiny
I poszli strzelać do jej rodziny
Autorka książki, o której piszę, za wszelką cenę starała się przeżyć w zdehumanizowanym świecie. I - mimo wszystko - nie pogrążyła się w nienawiści.
Nie była nazistką, ale jako Niemka czuła się winna, co widać wyraźnie w wyznaniu: „mam uczucie, że to, co mnie spotkało, wyrównało w pewien sposób rachunek”.
Jak na tle jej słów wyglądają tłumaczenia zbrodniarzy wojennych, którzy za nic nie czuli się odpowiedzialni, bo oni „tylko wykonywali rozkazy”?
Jak na tle całych wieków wojen i gehenny kobiet na terenach ogarniętych walkami wyglądają słowa faceta, który wkrótce zostanie świętym, a który wymagał od kobiet z dawnej Jugosławii, żeby rodziły dzieci poczęte podczas gwałtów?
Kobiety z Sarajewa, nie usuwajcie dzieci
Kobiety z Sarajewa, tak papież wam polecił
Kobiety z Sarajewa, zgwałcone dziś o świcie
Kobiety z Sarajewa, o zemście już nie myślcie
Myśląc o tym wszystkim, mam ochotę tylko na jedno – odizolować od społeczeństwa autorów(autorki?) reklamy sieci komórkowej, o której już pisałam, a która zawiera odwołania do zdobyczy ojców „prawdziwych facetów”. Ktoś, kto umieszcza takie słowa w paradowcipnym kontekście reklamy i ilustruje je roznegliżowaną kobietą z karabinem jest albo chory, albo bezmyślny do tego stopnia, że aż niezdolny do samodzielnego życia i trzeba się nim zaopiekować. W zakładzie zamkniętym.
Zacytowałam fragmenty utworu „Kobiety z Sarajewa” zespołu Big Cyc, który można znaleźć na ich płycie „Wojna plemników” z 1998 roku.
