Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poezja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 lipca 2010

dawno nie było wiersza...

...więc zapodaję kawałek
(...)
Wtedy, gdy mam już dość namysłów i decyzji,
A życie jest zanadto jak puszcza bez ścieżek:
Twarz swędzi i łaskocze od wszystkich pajęczyn,
Przez które się przedarła, jedno oko łzawi,
Smagnięte witką, zanim zdążyłeś je przymknąć.
Chciałbym móc się odrywać na chwilę od ziemi,
A potem wracać na nią, by zacząć od nowa.
I oby los nie udał, że mnie źle zrozumiał:
Oby nie zaspokoił życzenia jedynie
W połowie, porywając mnie stąd bezpowrotnie.
Ziemia jest odpowiednim miejscem do kochania:
Nie wiem, gdzie by to mogło udawać się lepiej.
Co do mnie, chciałbym właśnie wspinać się na brzozę,
Wdrapywać się po białym pniu, czarnych konarach
Ku niebu – póki drzewo, nie mogąc wytrzymać,
Nie schyli się i znów mnie nie zsadzi na ziemię.
Dobrze byłoby dążyć tak i dobrze wracać.
To nie najgorsza dola: rozhuśtywacz brzóz.

Jest to fragment wiersza Roberta Frosta pt. "Brzozy".
Całość jest np. TAM

wtorek, 20 kwietnia 2010

poezjobranie

„Dzięki” unikaniu zaangażowania w pracę zawodową osiągnęłam stan vita reducta (życie zredukowane - pierwszy etap agonii), a żeby temu przeciwdziałać wyruszyłam w internetowy las na… sztukobranie. Udało się. Znalazłam wiersze Christiana Belwita (gdzieniegdzie piszą jego imię, tj. pseudonim, w ciekawszej formie: Chrystian) i… to był koniec pracy. W(y)padłam jak załoga plastikowej łódki:


* * *

plastikowa łódka
płynie w ciepłej wodzie

zakręcam kurek

na dnie wanny
leży załoga




Z przyczyn niewyjaśnionych (przemęczenie? przegrzanie zwojów? awaria bezpieczników?) czytanie wierszy Belwita kojarzy mi się z piciem wódki – naszej swojskiej „czystej” – niby sama prostota, a z nóg zwala z siłą wodospadu:


* * *

moja tkanka to chemia
częstokroć z zewnątrz
jakby na receptę
udaję że myślę
ale tak naprawdę
nie mogę złożyć prostego zdania

prostego formularza
z prośbą o zaistnienie
innego świata




Myślenie o jego życiu, problemach, chorobie i bezdomności boli mnie fizycznie. Jakbym się tej wódki wczoraj napiła, a dzisiaj walczyła z kacem.
Jednak… wszystko minie jak w kinie:





* * *

sterty urojeń
jak nieaktualne stosy
palących się gazet

a przyjemnie było
czasem poczytać

czwartek, 3 grudnia 2009

o wyższości przemyślanej niewierności nad nieprzemyślaną lojalnością

Czytałam sobie spokojnie wywiad z Olgą Tokarczuk w „Zwierciadle”, kiedy znienacka [gdyby stworzyć słownik frekwencyjny aalaaskii, to o koszulkę lidera walczyłyby zapewne dwa słowa: aczkolwiek i znienacka] przypomniało mi się, że miałam napisać text o fragmencie „Zaproszenia” Oriah.
O tym fragmencie:

A oto kompatybilny z wierszem i maksymalnie skondensowany cytat z wypowiedzi Olgi Tokarczuk:
Na niewolnikach nie można polegać. (...) tylko wolni ludzie są zdolni do odpowiedzialności. Także do miłości.

Sednem problemu są właśnie wolność i odpowiedzialność.
Bo co to znaczy być niewiernym? To znaczy – w najbardziej ogólnym sensie – nie spełnić czyichś oczekiwań. Niezależnie od tego, czy te oczekiwania dotyczą seksualnej wyłączności w związku, lojalności wobec przyjaciela czy czegoś innego, zdradą nazwiemy taki czyn innej osoby, który jest niezgodny z tym, co my sobie o tej osobie i o naszej relacji z nią wyobrażaliśmy.
Dla odmiany:
Wierny pracownik wykona każde polecenie szefa – w skrajnych przypadkach sfałszuje księgi rachunkowe, użyje tańszych i niezgodnych z normami materiałów albo dokopie współpracownikowi, dla którego słowo szefa nie jest prawdą objawioną.
Lojalny przyjaciel bez mrugnięcia okiem okłamie cudzą i swoją żonę, żeby tylko zapewnić przyjacielowi alibi na czas pinga-pinga z sekretarką.
itede itepe

W „Zaproszeniu” Oriah nie zachęca do zdrady, Oriah zachęca do świadomych wyborów, nieskrępowanych cudzymi oczekiwaniami.

Potrafić być niewiernym to nie znaczy zdradzać przy każdej nadarzającej się okazji, dla sportu.

Potrafić być niewiernym, to znaczy umieć w chwili konfliktu swoich zasad z cudzymi oczekiwaniami wybrać swoje zasady.

Tylko ktoś, kto to potrafi, jest godny zaufania.

Rzekłam.

środa, 8 lipca 2009

tylko niepokój może nas uratować


Bardzo lubię obrazy Telemacha Pilitsidisa.
Jednak ile razy bym ich nie oglądała, tyle razy zatrzymam się przy tym:


Gdyby ktokolwiek kiedykolwiek szukał ilustracji do tezy Georgesa Braque'a:
Sztuka jest po to, by niepokoić.

powinien wybrać właśnie ten obraz.

Czy Ciebie już zaniepokoił?

A może musisz wiedzieć, że zatytułowany jest "Popromienne"?



PS
Tytuł notki jest - oczywiście - cytatem z wiersza Macieja Woźniaka:

Komunikat

Proszę zachować niepokój.

Nie przedstawiać żadnych dowodów,
nie zeznawać pod przysięgą.

Oszczędzić sobie wyrzutów
poza wyrzutami sumienia.

Tylko niepewność
daje jakąś gwarancję.

Tylko niepokój
może nas uratować.

niedziela, 21 czerwca 2009

zostajemy czy płyniemy?


Sitem płynęli, po morzu płynęli,
Sitem płynęli po morzu;
Mimo przyjaciół uwag i rad
W burzliwy, wietrzny, niebezpieczny świat
Sitem płynęli po morzu.
A gdy odbili od brzegu w swym sicie,
Wszyscy krzyknęli: „Wy się potopicie!”
A oni: „Płyniemy na wiatry i burze -
Co nam, że nasze sito nie jest duże,
My sitem płyniemy po morzu!”


Edward Lear
„O żeglarzach Dżamblach”


Prawda, że to piękna recepta na spełnione życie?
Dookoła nas niebezpieczne morze możliwości, a my mamy do wyboru tylko dwie drogi: zostać w miejscu, które znamy albo wyruszyć w podróż w nieznane.
W podróż, na którą nikt nas nie ubezpieczy.
W podróż, której inni się boją i przed którą nas ostrzegają.
W podróż, w której stracimy stabilny grunt pod stopami.
Damy się przestraszyć czy popłyniemy?


ps

Ciąg dalszy wiersza o Dżamblach i jeszcze trochę wierszyków wymyślonych przez Anglików


Co nieco o Panu Learze

czwartek, 4 czerwca 2009

Oriah rządzi!



Oriah Mountain Dreamer
Zaproszenie

Nie obchodzi mnie, jak zarabiasz na życie.
Chcę wiedzieć, za czym najgłębiej tęsknisz
i czy ośmielasz się marzyć o spełnieniu.

Nie obchodzi mnie, ile masz lat.
Chcę wiedzieć, czy pozwolisz, by świat uznał Cię za szaloną
i pogonisz za miłością,
za marzeniem,
za przygodą, która przywróci Ci życie.

Nie obchodzi mnie, jakie planety masz w kwadraturze do księżyca...
Chcę wiedzieć, czy sięgnęłaś głębi swego smutku,
czy pozwoliłaś, by otworzyły cię zdrada i kłamstwo,
czy też zamknęłaś się w lęku
przed nowym bólem.

Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść ból,
mój albo swój -
nie próbując go ukryć,
pomniejszyć,
ani złagodzić.

Chcę wiedzieć, czy potrafisz żyć w radości,
mojej albo swojej
czy potrafisz zapamiętać się w tańcu
i pozwolić, by wypełniła cię ekstaza po koniuszki palców -
nie zapominając
o ostrożności,
realizmie
i ograniczeniach, przed jakimi stoi człowiek.

Nie obchodzi mnie, czy twoja historia
jest prawdziwa.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz
rozczarować kogoś,
aby pozostać wierna swojej prawdzie.
Czy potrafisz znieść oskarżenie o zdradę
i nie zdradzić własnej duszy.
Czy potrafisz być niewierna,
a przez to godna zaufania.

Chcę wiedzieć, czy potrafisz dostrzec Piękno,
nawet jeśli nie jest ono ładne,
każdego dnia.
I na nim właśnie oprzeć swoje życie.

Chcę wiedzieć, czy potrafisz znieść porażkę,
moją albo swoją
i nadal, stojąc u brzegów jeziora
w srebrnej pełni,
wołać do księżyca: "Tak!"

Nie obchodzi mnie,
gdzie mieszkasz, ani ile masz pieniędzy.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz wstać
po nocy pełnej grozy i rozpaczy,
słaba i poraniona aż do kości
i zrobić to, co należy zrobić,
by nakarmić dzieci.

Nie obchodzi mnie kogo znasz,
ani jak się tu dostałaś.
Chcę wiedzieć, czy potrafisz usiąść ze mną
w ogniu
i nie cofnąć się.

Nie obchodzi mnie, co, gdzie i z kim
studiowałaś.
Chcę wiedzieć, co cię podtrzymuje
od wewnątrz,
kiedy wszystko inne zawodzi.

Chcę wiedzieć, czy potrafisz być sama
ze sobą
i czy prawdziwie odpowiada ci to towarzystwo
w chwilach pustki.





ps
Wszystkich, którzy zaglądali tutaj wcześniej oraz Oriah, która nie zaglądała, przepraszam za przypisanie powyższego utworu innej autorce.
Zorientowałam się, że popełniłam błąd, kiedy zaczęłam szukać oryginału...

I weź tu, człowieku, zaufaj informacjom z polskich stron www!

środa, 10 grudnia 2008

rób co/jak chcesz


Róbta co chceta

Róbta co chceta
Nie liczta się z innymi, hałasujta
Urządzajta parady techno
Pijta, palta, ćpajta
Plujta, wymiotujta, startujta w wyborach
Obiecujta złote góry i gruszki na wierzbie
Oszukujta, korumpujta, bierzta łapówki
Bądźta pewni siebie, oklaskujta
Kupujta co chceta i kogo chceta
Nadążajta za modą, bądźta biznesłumen
Lubta hity i bestsellery, ścigajta się
Pozujta, udawajta, wywyższajta się
Wymądrzajta się, przechwalajta, szarżujta
Poniżajta, bijta, wymuszajta
Kopta leżącego, znęcajta się
Kłóćta się, ubliżajta, wyśmiewajta
Idźta po trupach, awansujta
Zarabiajta, zarabiajta, zarabiajta
Piszta po murach, śmiećta, niszczta przyrodę
Zalewajta sąsiadów, wyrzucajta przez okno
Podglądajta, plotkujta, obgadujta
Mówta co chceta, bluźnijta, kłamta
Wróżta, czarujta, wierzta w horoskopy
Mówta bzdury, bełkoczta, przeklinajta
Nie słuchajta i nie szanujta innych
Nie dotrzymujta słowa, nie ustępujta
Nie myjta się, zakładajta seksszopy
Oglądajta pornosy i książeczki czekowe
Nie czytajta książek, nie uczta się
Wyrzucajta z pracy, redukujta, transformujta
Nie spłacajta długów, prywatyzujta
Umarzajta z powodu znikomej szkodliwości albo przedawnienia
Pouczajta, strofujta, europeizujta
Piszta głupoty, ceńta się, dawajta zły przykład
Podkładajta śmiech pod filmy, nadawajta reklamy
Oglądajta telewizję, czytajta gazetki, nie myślta
Głupiejta, głupiejta, głupiejta
Miejta bogów cudzych, bierzta imię nadaremno
Nie święćta, nie czcijta
Zabijajta, cudzołóżta, kradnijta
Mówta fałszywe świadectwo
Pożądajta żony i każdej rzeczy

Wychowujta dzieci na swój obraz i podobieństwo
Amen

[autor: Marek Czuku]



vs.



Dezyderata

Przechodź spokojnie przez zgiełk i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy.

O ile to możliwe, bez wyrzekania się siebie, bądź na dobrej stopie ze wszystkimi.

Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych,
nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoją opowieść.

Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.

Porównując się z innymi możesz stać się próżnym lub zgorzkniałym,
bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie.
Niech twoje osiągnięcia i twoje plany będą dla ciebie źródłem radości.

Wykonuj swą pracę z sercem, jakakolwiek byłaby skromna,
ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu.

Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa.
Niech ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty
- wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia ani też nie podchodź cynicznie do miłości,
albowiem wobec oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa.

Przyjmij spokojnie co ci lata doradzają, z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości.

Rozwijaj siłę ducha, by mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu,
lecz nie dręcz się tworami wyobraźni.

Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.
Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny.

Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj.

Czy jest to dla ciebie jasne czy nie, wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze.
Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek on ci się wydaje.

Czymkolwiek się trudzisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia,
w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj pokój ze swą duszą.

Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat
- BĄDŹ UWAŻNY, DĄŻ DO SZCZĘŚCIA


[autor: Max Ehrmann]

piątek, 10 października 2008

liryczna kropka nad i


Ludzki Abstrakt

Litości wcale by nie było,
Gdybyśmy Biedy mniej czynili;
I Miłosierdzie by zniknęło,
Gdyby szczęśliwi wszyscy byli;

A strach wzajemny - spokój niesie,
Póki nie wzrośnie w nas egoizm.
Potem Nienawiść w ciemnym lesie
Chwyta nas do pułapek swoich.

Zasiada pośród świętych strachów
Łzami wielkimi rosząc ziemię,
Aby Pokora spod jej gmachu
Mogła wywodzić swe korzenie.

Wkrótce nad głową jej ponura
Rozkwita cieniem Tajemnica,
Karmi się Motyl nią, a także
Na niej żeruje Gąsienica;

I Fałszu rodzą się owoce
Rumiane, dobre do jedzenia,
A pośród jej konarów mrocznych
Kruk się sadowi w głębi cienia;

Zaś Bogom lądu oraz morza
Nigdy się nawet sen nie przyśni,
Gdzie taki Owoc znaleźć można
- On rośnie tylko w Ludzkiej Myśli

autor: William Blake

wtorek, 15 kwietnia 2008

(nie) być sobą


W jednym ze swoich wierszy Jacek Bierezin napisał:

Jedni mówią, że jestem erotomanem.
Drudzy mówią, że naśladuję Hemingway'a.
Trzeci mówią, że to nowy Hłasko.
W salonach mówią, że za dużo piję.
Inni mówią, że jestem byłym bokserem.
Chciałbym raz wreszcie
i po poetycku
oświadczyć:
Odpieprzcie się,
jestem sobą.



Zawsze powtarzałam, że najważniejszą rzeczą, jaką powinien zrobić człowiek, jest poznanie samego siebie. Ostatnio również Świat intensywnie do tego zachęca - zapanowała moda na mówienie o poznawaniu siebie, o samowiedzy, o tożsamości. W co drugiej gazecie można znaleźć na ten temat jakąś wzmiankę.
A ja rzygam kiedy płynę głównym nurtem.
Od zjawisk mainstreamowych dostaję wysypki.
W ramach terapii zaczęłam się zastanawiać, co to znaczy nie być sobą.
Kiedy ludzie mówią: „nie byłem sobą”? Kiedy coś spieprzą i muszą za to przeprosić. Nie słyszałam jeszcze, żeby ktoś zrobił coś dobrego i tłumaczył się w ten sposób. Nikt tak wówczas nie mówi. Nawet jeśli chodzi o jedyny dobry uczynek w całym długoletnim życiu.
Dochodzę do wniosku, że nie mamy (my, ludzie) szans/możliwości na to, żeby sobą nie być. Jakbyśmy się nie kręcili, dupa zawsze będzie z tyłu.
Ale czy to znaczy, że bycie sobą oznacza bycie jakimś konkretnie i sztywno zdefiniowanym bytem? NIE. I nikt się z niczego nie może w ten sposób tłumaczyć.
Żadne: „bo taka/taki już jestem” niczego nie usprawiedliwia.
Jeżeli masz zastrzeżenia do tego, kim jesteś, to się zmień. A jeśli nie chcesz się zmieniać, to ponoś - bez marudzenia - konsekwencje swoich wyborów.
Jeśli się nie myjesz, to zapierdalaj na pieszo, zamiast śmierdzieć w tramwaju.
Jak jesteś cholernym donosicielem, to się nie dziw, że nikt z tobą nie rozmawia.
Jeżeli na żaden temat nie masz swojego zdania, to nie otwieraj pyska.
Albo się zmień.
Weź co chcesz, powiedział Pan Bóg, i zapłać za to.
Proste.

Powoli dochodzę do wniosku, że ważniejsza od wiedzy „kim jestem” jest wiedza „kim chcę być”.

Zabłądziłam dziś w obcym mieście. Za cholerę nie potrafiłabym ani powiedzieć, ani nawet pokazać na mapie/planie gdzie byłam. Ale wróciłam do domu. Dotarłam do celu i nie uważam, żeby to, gdzie byłam, miało jakieś znaczenie.
Inna sprawa, że nie spowodowałam tam żadnego wypadku i nikogo w żaden sposób nie skrzywdziłam. Gdyby jednak tak się stało, musiałabym ponieść wszelkie wynikające z mojego zbłądzenia konsekwencje, a miejsce, w którym byłam na zawsze zapisałoby się w historii mojego życia.

Kim jesteśmy, każdy widzi.
Nasze czyny świadczą o nas jak owoce o drzewach. Nie urosną gruszki na wierzbach, a truskawki na osikach dopóki nie dokonamy jakiejś modyfikacji wierzb i osik. Analogicznie, nie staniemy się lepsi od samego stwierdzenia kim jesteśmy. Prawda o nas może nas wyzwolić tylko wtedy, jeśli jesteśmy gotowi do wysiłku i wprowadzenia zmian.

Ja osobiście chciałabym stać się osobą, która chodzi spać przed północą, ale samo stwierdzenie faktu, że taką osobą nie jestem, sprawy nie rozwiązuje...


ps
Przepraszam za wulgaryzmy. Spotkało mnie dziś tyle przykrości i miałam nieszczęście spotkać tylu wqrwiających ludzi, że musiałam jakoś odreagować.
Po prostu... NIE BYŁAM DZIŚ SOBĄ ;-)

poniedziałek, 21 stycznia 2008

wierszu, trwaj, jakże jesteś piękny!



Komunikat

Proszę zachować niepokój.

Nie przedstawiać żadnych dowodów,
nie zeznawać pod przysięgą.

Oszczędzić sobie wyrzutów
poza wyrzutami sumienia.

Tylko niepewność
daje jakąś gwarancję.

Tylko niepokój
może nas uratować.


napisał:
Maciej Woźniak

piątek, 14 grudnia 2007

diagnoza poezją, poezja symptomem, symptom bez diagnozy

Z encyklopedii:


Cyklotymia, przewlekłe zaburzenie nastroju polegające na występowaniu na przemian stanu przygnębienia, smutku, złego samopoczucia oraz stanu nadmiernej wesołości, wzmożonej energii i aktywności, a pomiędzy tymi stanami - okresów pełnego zrównoważenia. Cyklotymia może być zaburzeniem psychicznym podobnym do psychozy maniakalno-depresyjnej, zazwyczaj jednak jest cechą osobowości ludzi zdrowych (tzw. osobowość o charakterze cyklotymicznym). [źródło]

A teraz to samo, tylko trochę inaczej ;-)


Nie będę płakał na okrągło
ani się na okrągło śmiał,
nie lubię bardziej jednego "tonu" od drugiego.
Chciałbym mieć bezpośredniość kiepskiego filmu,
nie tylko niekasowego gniota, lecz również
zapowiadanego z pompą supergiganta. Chcę być
przynajmniej tak żywy jak ten brud. A jeśli
jakiś miłośnik mojego bałaganu powie "To wcale
nie przypomina Franka!", tym lepiej! Czy
noszę tylko ubrania szare i brązowe?
[fragment wiersza "Moje serce" Franka O’Hary]