Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obraz(ki). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obraz(ki). Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 stycznia 2010

miałam painta i nie wahałam się go użyć ;-)



To musiał być wyjątkowo ciekawy dzień pracy w ZAKŁADZIE...

środa, 14 października 2009

kotek Dżambel raz jeszcze


Uwielbiam to zdjęcie i zawsze, naprawdę zawsze, kiedy gdzieś na nie trafię - wpadam w trans po pierwszym spojrzeniu ;-)



Serdecznie dziękuję autorowi tej fotografii, którego nie znam, za dostarczenie mi tylu wrażeń, ile to zdjęcie już wygenerowało i ile jeszcze - zapewne - wygeneruje.

środa, 2 września 2009

love love love




Co to może znaczyć, że znienacka spodobał mi się obraz "przedstawiający"?
Mam się bać? ;-)

A w dodatku podobają mi się jeszcze dwa inne, tego samego artysty...
Artysta nazywa się Jason Levesque:

1.

2.

środa, 8 lipca 2009

tylko niepokój może nas uratować


Bardzo lubię obrazy Telemacha Pilitsidisa.
Jednak ile razy bym ich nie oglądała, tyle razy zatrzymam się przy tym:


Gdyby ktokolwiek kiedykolwiek szukał ilustracji do tezy Georgesa Braque'a:
Sztuka jest po to, by niepokoić.

powinien wybrać właśnie ten obraz.

Czy Ciebie już zaniepokoił?

A może musisz wiedzieć, że zatytułowany jest "Popromienne"?



PS
Tytuł notki jest - oczywiście - cytatem z wiersza Macieja Woźniaka:

Komunikat

Proszę zachować niepokój.

Nie przedstawiać żadnych dowodów,
nie zeznawać pod przysięgą.

Oszczędzić sobie wyrzutów
poza wyrzutami sumienia.

Tylko niepewność
daje jakąś gwarancję.

Tylko niepokój
może nas uratować.

poniedziałek, 29 czerwca 2009

wzdychała aalaaskaa do obrazu...

...a obraz ani razu ;-)


O różnych miłościach tutaj opowiadałam, ale chyba rzadko chodziło o miłość od pierwszego wejrzenia do... obrazu ;-)
Oto mój wybranek:

Wyszedł spod pędzla Małgorzaty Maćkowiak.
I mogę go mieć za 3400zł

Kupiliście sobie kiedyś obraz?
Bo ja nie.
A to mi po raz kolejny uświadamia, że praca dla idei to wspaniała rzecz, ale nie wtedy, kiedy człowiek musi się poważnie zastanowić czy kupić piękny obraz...

poniedziałek, 16 czerwca 2008

poznaj mnie po zygzaku


Podobno można poznać charakter człowieka na podstawie rysunków, które kreśli odruchowo podczas nudnego zebrania albo długiej rozmowy przez telefon, albo... w jakiejś jeszcze innej sytuacji.
No więc proszę. Poznajcie moją prawdziwą naturę.
Oto rysunek, który właśnie wylądował w koszu:

Potrafię w podobny sposób zamalować kartkę formatu A4, ale akurat nie mam pod ręką obrazka w takim rozmiarze. Musi Wam wystarczyć ten ;-)

Aha! Zwracam szanownym analizatorom uwagę na fakt, że wszystkie krzywe na tym rysunku są otwarte (zawsze rysuję w ten sposób).



UPDATE

Może szkoda, że wyrzucam te rysuneczki?

Znalazłam takie coś:

Użyłam tylko jednego filtra i wyszło coś takiego:

2 minuty zabawy i wzorek na antyczną wazę gotowy:

Jeszcze tylko muszę antyczną wazę skombinować...



ps
Oto do czego człowiek jest zdolny, kiedy mu już praca obrzydnie...

piątek, 13 czerwca 2008

po prostu nie mogłam się oprzeć pokusie...



...musiałam to przekazać dalej.



A jeśli chodzi o brak sukcesów naszej reprezentacji, to przyznaję się:
TO MOJA WINA!

Nie oglądałam i takie skutki...

niedziela, 16 marca 2008

potęga sztuki


Słyszałam teorię, że w trosce o swoje dobre samopoczucie należy codziennie, świątek piątek i w niedzielę, wstawać o tej samej porze, ale... nie stosuję się do tych zaleceń. Do niedawna niedziela była tym dniem, w którym spałam „do oporu” i nawet moja rodzina się z tym pogodziła – już od dawna nikt nie wpada do mnie rano, żeby sprawdzić czy śpię, czy może umarłam. Ostatnio jednak zmieniłam zwyczaje i śpię co najwyżej do dziesiątej, bo wtedy otwieram telewizorek i na półtorej godziny zmieniam się w telemaniaczkę. A wszystko przez TVP2, która o dziesiątej nadaje program „Wojciech Cejrowski boso przez świat” , a po nim serial dokumentalny „Potęga sztuki”, w którym profesor Simon Schama opowiada o najsłynniejszych artystach i ich dziełach.
W dzisiejszym odcinku „Potęgi sztuki” Simon Schama opowiadał o Pablu Picassie i jego najsłynniejszym chyba obrazie: „Guernica”. Pamiętam, że kiedyś rozmawialiśmy o nim na lekcji języka polskiego w LO, ale wtedy ani obraz, ani historia jego powstania, ani nawet jego przesłanie nie zrobiły na mnie wrażenia. Dopiero dzisiaj zobaczyłam go inaczej. Może to dlatego, że moja kora przedczołowa zaczyna wreszcie dojrzewać, a może dlatego, że profesor Schama potrafi o sztuce i artystach opowiadać tak, jak nikt inny nie potrafi.
Z kolejnych odcinków tej serii dowiedziałam się jak fakt bycia twórcą wpływał na życie artystów. Jak sztuka, którą tworzyli, wpływała na ich życie. Jak wyglądały ich relacje społeczne w zależności od tego czy ich sztuka znajdowała uznanie w oczach współczesnych, czy nie znajdowała. Poznałam artystów, którym wybaczano niecne uczynki tylko dlatego, że tworzyli dzieła znajdujące uznanie w oczach papieży czy możnych mecenasów. Poznałam artystów, którzy próbowali zaprząc sztukę w jarzmo propagandy. Przede wszystkim jednak poznałam historie powstania wielu wspaniałych dzieł i czasem – niestety – okazywało się, że motywy twórców trudno zaliczyć do gatunku szlachetnych. Ale to nie dotyczy „Guernici”.
A właśnie z „Guernicą” wiąże się historia, która konstytuuje tytuł cyklu i mówi więcej o potędze sztuki niż wszystko inne, o czym napisałam i o czym pomyśleliście (zaskoczcie mnie w komentarzach, jeśli się mylę).
Gotowi?
Wyobraźcie sobie, że tuż przed wkroczeniem armii USA do Iraku, zwołano konferencję prasową, na której Colin Powell miał ogłosić tę decyzję wszystkim Amerykanom. I nagle – powszechna konsternacja. Na ścianie sali, w której miała się odbyć konferencja, wisiała reprodukcja „Guernici”. Po skonstatowaniu, że informacja o wojnie zostanie wygłoszona na tle obrazu, który przedstawia przerażające skutki wojny, postanowiono... zasłonić obraz. I tak się stało. Politycy mówili o wojnie na tle niebieskiej materii, za którą ukryto jeden z najsłynniejszych manifestów antywojennych.
Czy to nie brzmi jak scenariusz performance?

środa, 14 listopada 2007

skrzywione filtry


Chyba każdy już widział ten obrazek:

i wie, że małe dzieci wcale nie widzą na nim pary w miłosnym uścisku, tylko 9 delfinów.
Oczywiście, wszystko do czasu obejrzenia filmu dla dorosłych, albo... osobistego zaangażowania się w te sprawy ;-) z kimś bardziej doświadczonym.

Jest to kolejny dowód na to, że nie widzimy świata takim, jakim naprawdę jest – widzimy tylko to, co jest zgodne z naszymi doświadczeniami albo z tym, co zaprząta nasze myśli.

Nie sądzę, żebyśmy mieli jakiś naturalny instynkt, który – bez żadnej ingerencji/inspiracji z zewnątrz – podpowiedziałby nam jak uprawiać seks (i że warto ;-)).
Magdalena Samozwaniec (de domo Kossak) opowiada w swojej autobiografii o nieuświadomionych kobietach, które dostawały obłędu w noc poślubną, bo małżonek domagał się od nich takich strasznych rzeczy...

Analogicznie, nie rodzimy się ze specjalnym ośrodkiem w mózgu, który odpowiada za dostrzeganie w ludziach potworów czyhających na cudze potknięcia – musimy go sobie wyhodować.
Brak zaufania do ludzi rodzi się na gruncie bolesnych doświadczeń, zawodów i traum.
Ale czy to znaczy, że traumatyczne przeżycia automatycznie usprawiedliwiają podejrzliwość, przyjmowanie postawy obronnej i kłucie wszystkich dookoła zjeżonymi kolcami?
Nie.
Bo można szerzej otworzyć oczy i zobaczyć, że nasze założenia czasem prowadzą nas na manowce - nie wszystko kończy się tak, jak się spodziewamy i nie wszystko jest takie, jakie nam się wydaje.
Czasem trzeba zobaczyć całość, bo skupianie się na szczegółach bywa mylące.

Zupełnie jak... O, tutaj:

;-)


ps
Jeśli ktoś się dotąd uchował i rysunku z delfinami nie widział oraz/lub ma problemy z odszukaniem na nim owych delfinów, to powinien pomyśleć o wizycie u specjalisty. I to jak najszybciej, bo kiedy już wszystkie plamy w teście Rorschacha będą mu się kojarzyły z seksem, to będzie trochę za późno... ;-)
Dla osób z silną obsesją seksualną – uniemożliwiającą zobaczenie delfinów – specjalna podpowiedź:

I życzenia miłego leczenia ;-)


pps
Przypomniał mi się stary, naprawdę stary, dowcip:
Psychoanalityk pokazuje klientowi kółko i pyta, z czym mu się ten rysunek kojarzy. Klient mówi, że z seksem.
Psychoanalityk pokazuje mu kwadrat, a on znowu twierdzi, że rysunek kojarzy mu się z seksem.
Itede.
Aż zirytowany psychoanalityk nie wytrzymuje i wrzeszczy:
- Panie! Pan jest całkiem, absolutnie i nieodwracalnie ZBOCZONY!
A klient na to:
-Ja??!! A kto mi te wszystkie świństwa pokazywał??!!